PROLOG

Mam na imię Ines i pochodzę z Chicago. Razem z tatą prowadzimy małą pizzerię, która cieszy się powodzeniem. Kiedy miałam dwa lata mama popełniła samobójstwo. Nikt z nas do dziś nie wie, dlaczego to zrobiła. Chociaż każdego dnia coraz bardziej mi jej brakuje, to jutro będzie mój najszczęśliwszy dzień, bo właśnie w dniu jutrzejszym skończę szesnaście lat. Piękna szesnastka. Wreszcie będę mogła podejmować samodzielne decyzje i wybierać co będzie dla mnie najlepsze. Nigdy nie pomyślałabym, że mogłabym zmienić dotychczasowe życie. Niczego mi nie brakuje. Mam najlepsze przyjaciółki, dobrą szkołę, a w przyszłości przejmę po tacie pizzerię. Moja historia jest już zapisana do ostatniej strony i nie wyobrażam sobie, aby coś lub raczej ktoś mógłby ją zmienić.- Każdej nocy o Tobie myślę. - przemówiłam w mojej głowie, kiedy jestem jeszcze na jawie.
- Nie odwiedziłaś mnie wczoraj.
- Byłam u taty. - odzywa się łagodny jak owieczki głos.
- Brakuje mi Ciebie.
- Mi was też kochanie.
Czuje lekki powiew na moim czole. Usta kształtują się w coraz szerszy uśmiech.
- Kocham Cię.
- A ja Ciebie córeczko. - jej uśmiech wywołuje blask, w którym znika pomału, jakby nie spieszyła się do ucieczki. - Pora wstawać...
Rzekła na koniec i zniknęła jak kamfora.

1 komentarz:

  1. Prolog nie jest długi, ale jest po prostu zwięźle, nie zdradza za dużo, ale opisuje bohaterkę co nieco, wiec bardzo mi sie podoba :) / julietxx5

    OdpowiedzUsuń