- Chodźmy do mnie, zaraz pewnie zacznie padać, a musimy odnieść reklamówki. - powiedziała Jasmine.
Spojrzeliśmy do góry. Faktycznie zaraz lunie. Idziemy dość szybkim krokiem do domu Jasmine.
- Strasznie się rozlało.
- Musicie tu zostać, aż nie przestane padać. - mówi Jasmine, podając nam szklanki gorącej herbaty.
- Zaraz dam ciuchy na przebranie. - poszła do góry po schodach.
Ma starszego brata, który się wyprowadził i założył rodzinę, więc
wybrała z jego pokoju czyste ubrania i dała chłopakom, a nam dała swoje.
Po kolei poszliśmy się przebrać. Suche ubrania położyliśmy na
kaloryferze, by obeschły.
- Macie na coś ochotę? - pyta, gdy wszyscy siedzimy ogrzani w salonie.
- Pizza! - wszyscy odpowiadamy zgodnie.
Lu i Tina wyrabiają ciasto, Luke i Tom myją naczynia, których jest
sterta w zlewie, a ja i Jasmine myślimy jakie produkty dodamy.
Wyciągam z lodówki salami i kukurydzę w puszcze. Ona myję paprykę i
zaczyna ją kroić. Podaję jej inne produkty, aby je skroiła, a ja nagrzewam piekarnik.
Gdy ciasto jest gotowe, posypujemy go składnikami, ostrożnie przenosimy
je na blaszkę i wsadzamy do piekarnika. Kiedy pizza się pieczę,
zaczęliśmy sprzątać po sobie. Tom i Luke szukają na internecie jakiś nowych filmów. Oni i Lu
chcą horror, jednak my preferujemy komedie. Zawsze po horrorach
mam paranormalne myśli. Idziemy z dziewczynami do pokoju Jasmine. Rozglądam się po półkach z pamiątkami.
- Dużo ich masz. - dotykam jedno po drugim.
- Tak. Kolekcjonuje je. - uśmiechnęła się do mnie, po woli idąc w moim kierunku. - Mam z każdego miejsca, w którym byłam.
- Czujecie? - odezwała się Tina.
- No! - odpowiada Lu.
- Pizza! - krzyknęła Jasmine zbiegając w szybki tempie na dół.
- Już jest gotowa! - woła chłopaków Tina i idziemy do kuchni.
Rozkładamy talerze obok blaszki i kładziemy na każdym talerzu po jednym kawałku. Po chwili zabieram dwa ostatnie talerze razem z Tiną i idziemy do salonu, gdzie wszyscy siedzą. Siadam na kolanach Luke'a i wsadzam mu pizze do buzi. Następnie zagryzam swój kawałek i delektuje się w pysznym jej smaku.
- Oglądamy coś? - pyta Tom, brudząc się ketchupem w okolicy prawego oka.
- Tak. - odpowiada Jasmine z chichotem.
Umieszczamy się wygodnie na kanapie. Luke podpina kable z laptopa do telewizora, a Tom próbuje włączyć film. Tom przejeżdża spokojnie myszką na start i
zaczynamy oglądać. Włączyli "Kick ass". Wtulam się do Luke'a, Tina do Toma, a reszta siedzi spokojnie. Śmiejemy się i wygłupiamy.
Kiedy seans się skończył, spoglądamy przez okno, gdzie deszcz nie przestaję padać. Wszyscy zadzwoniliśmy do rodziców, czy możemy zostać na noc.
- Wy śpicie w pokoju mojego brata, a wy w u mnie. - oznajmia Jasmine, pokazując nam pomieszczenia.
Rozkładamy na podłodze koce i poduszki. Jest już dość późno, chociaż nie mamy zamiaru iść spać. Xbox jest naszym chwilowym zajęciem.
Po pół godzinie, Tina skonała, więc przykryłyśmy ją kocem i grałyśmy dalej. Po chwili przyszli do nas chłopcy. Tom położył się obok Tiny i głaszczę ją po głowię, oglądając jak gramy. Kilka minut później Jasmine także się położyła, więc ja, Luke i Luiza przeszliśmy do pokoju brata Jasmine. Włączyliśmy duże światło i przymknęliśmy nieco drzwi, po czym usiedliśmy na podłodze, a Luiza zaczęła tasować karty z UNO. Jej rodzice wybyli do znajomych, więc pewnie do jutra nie wrócą. Po dwóch
rundach Luke poszedł spać, a ja i Lu zeszłyśmy do kuchni po sok. Luiza nalewa mi soku do szklanki, a ja dostaję SMS-a.
Aaron: Dobranoc księżniczko.
Już myślałam, że dał sobie spokój, ale szczerze mówiąc, to nie bardzo się
już tym wszystkim przejmuję. Wiem, że kocham Katy i Luke'a i żaden
Aaron nie jest w stanie tego zniszczyć. Wróciłyśmy do pokoju. Luiza kładzie się na łóżku, a ja na podłodze obok Luke'a.
Następny dzień. Rozbudzam się i zauważam, że w pokoju nikogo nie ma. Schodzę na dół i czuję zapach gofrów docierający z kuchni. Siadam w salonie w całą roześmianą resztą i zabieram gofra do ręki, po czym gryzę kęs.
- Jak się wam spało? - pyta Jasmine, przynosząc kubki z butelką soku pomarańczowego.
- Dobrze. - odpowiada Tina, spoglądając na Toma.
Zza ściany salonu wychodzi mama Jasmine, przynosząc jeszcze dżem i bitą śmietanę. Lu podniosła się z siedzenia i podchodzi do okna, oznajmiając nam, że jest piękna pogoda na zewnątrz. Po
śniadaniu, przebieramy się w suche ubrania i wychodzimy na dwór. Słysząc dzwonek dobiegający z mojej komórki, szybko wyjmuje ją z tylnych kieszeni i odbieram.
- Hei Ines! Trochę wcześnie, ale jutro już wyjeżdżamy i chcemy się pożegnać. - odezwała się Katy.
- Hei. Pewnie, przyjeżdżajcie!
- Super! To będziemy za niedługo. Zadzwonię do ciebie jak dojedziemy. - rozłącza się, za nim cokolwiek ej odpowiem.
Mimo, że cieszę się, że
zobaczę dziewczyny, to sama myśl, że będę musiała znowu ujrzeć Aarona, sprawia mnie o mdłości.
Weszliśmy do najbliższego sklepu i kupujemy coś dobrego do jedzenia. Każde z nas ma pół godziny - w sumie ja i Lu mamy trochę więcej - i spotykamy się lesie, gdzie mamy urządzić pożegnalny piknik.
Wbiegam do domu jak poparzona. Nie zauważam w domu ani taty, ani cioci, więc biegnę do pokoju, biorę szybki prysznic, ogarniam się i zabieram butelkę zimnej herbaty z lodówki. Lu czeka już na mnie przed domem. Idziemy powoli w stronę umówionego miejsca. W oddali widzimy Luke'a i Tinę, którzy trzepią duży koc. Podchodzimy bliżej nich i pomagamy im, kiedy przychodzi Jasmine i Tom z z pełnymi reklamówkami jedzenia i napoi. Kładziemy koc na trawie i wykładamy trochę rzeczy.
- Telefon. - informuje mnie Tina, uderzając lekko łokciem w przedramię.
- Gdzie jesteście? - pyta w słuchawce Olivia.
- Idźcie całkiem prosto od przystanku. Zobaczycie nas. - odpowiadam i niechcący się rozłączam.
Lu pierwsza ich zauważa i krzyczy, machając rękami, jakby odganiała komary.
- Siadajcie.
Przez cały czas rozmawiamy i śmiejemy się. Mimo że się dobrze wszyscy dogadujemy - nawet z Aaronem, o dziwo - to sytuacja i tak jest trochę napięta między Luke'em, Lu, mną i Aaronem. Za każdym razem próbuję unikać wzroku Aarona, ale on zmusza mnie do spojrzenia,
wykorzystując niewinną Katy.
- Może zagramy w UNO. - proponuje Jasmine, wyjmując z reklamówki pudełko.
- Dobra! - odpowiada Mia.
Gramy po dwie osoby, bo jest nas za dużo. Po dwadzieścia minut wszystkim gra się znudziła, bo uznaliśmy, że ciągłe wygrywanie przez Zoe jest nie fair.
- To co robimy? - pyta z ciekawości Tina.
- Zagrajmy w Prawda lub Wyzwanie. -proponuje z pełnym uśmiechem Katy.
Super rozdział ;) Kurde.. prawda czy wyzwanie źle się kończą xd
OdpowiedzUsuńŻyczę weny i czekam na nn :* ❤
No oj źle się kończa jeszcze aron coś głupiego powie :( czekam na następny!!! ♥
OdpowiedzUsuńCiekawi mnie ta gra i ich wyzwania.
OdpowiedzUsuńCzekam na nst. ❤️